Sytuacja szkolna z numerkiem dwa. Zbliża się cały tydzień sprawdzianów. Każdy uczeń z nienawiścią rusza do szkoły w ten poniedziałkowy i mało słoneczny ranek. Wpadając do szkoły potrącają panią dyrektor wcale jej nie zauważając. Następnego dnia odbywa się apel na Sali głównej, gdzie na środek wywoływani są poszczególni uczniowie, dosyć przeciętni, bez jakiś większych nagan. Tak sobie stoi czternastka uczniów na środku i sobie stoi, zupełnie zdezorientowani co się stało, a tu nagle, wielmożna dyrektorka szkoły papla ledwo zrozumiałe zdania do mikrofonu(aż mikrofon jej podłączyli na tą okazję - musiało być to coś ważnego) - i faktycznie było, ale ważnie śmiesznego lub nawet żałosnego. Pani dyrektor kazała się przepraszać. Dosłownie każdy z nich - tzw. Uczniów, musiał podejść do niej osobno, wymówić całkowicie inną regułkę składającą się przynajmniej z pięciu zdań, dlaczego ja potrącił na korytarzu oraz każde inne zapewnie, że już więcej tego nie zrobi. Psycholka czy tak po prostu chciała się dowartościować? - Tego nie wiedza nawet nauczyciele. Po roku już nikt o tym nie pamięta. A szkoda. Była niezła zabawa jak każdy coś jąkał.


rozwój dzieci - pozycjonowanie stron - last minut - prepaid phone cards - metin2 - www.bigbet.pl - pożyczka - Kabiny - czechy narty - Longines - dentysta warszawa - Windykacja